Prywatne media żyją z reklam. W prywatnych telewizjach są ich tysiące. Jedna ze stacji nadaje ich tyle, że powstał nawet dowcip o tym, jak jednen z widzów siedzi, ogląda sobie spokojnie reklamy, a tu nagle przerwa i nadają film.
Im więcej reklam, tym więcej pieniędzy dla stacji. Ale czasu reklamowego nie wykupuje się tylko po to, żeby wydać pieniądze. W reklamie liczy się skuteczność.
I właśnie dlatego postanowiłem wytoczyć małą, prywatną wojnę stacji, która żyje z reklam, a która znana jest powszechnie ze swojej stronniczości, nieobiektywności i zaangażowania po stronie jednej z opcji politycznych i światopoglądowych.
Tą stacją jest TVN, którego kanał informacyjny promuje sam siebie przewrotnym hasłem "Cała prawda, całą dobę". Jeżeli ktoś jeszcze ma wątpliwości, to niech sobie poszuka wypowiedzi Andrzeja Wajdy z Pałacu na Wodzie, który wprost mówił tam o stronniczości TVN-u.
Na czym polega moja mała wojna z TVN? Postanowiłem, że nie będę kupował produktów reklamowanych w tej stacji. Może nie da się tego zrealizować w 100%, ale tam gdzie jest wybór można np. wybrać tę pastę zamiast tamej, reklamowanej w TVN.
Na początku może nie będzie to bardzo dotkliwe dla rekamodawców, ale jeżeli pomysł się upowszechni, to reklamodawcy z pewnością to zauważą. To jedyny sposób, żeby dać odczuć właścicielom tej stacji, że nie akceptujemy tego co robią.
Mamy wybór, więc sami zdecydujmy kogo wspieramy naszymi pieniędzmi.
p.s. "Gorzkiej żołądkowej" też nigdy nie kupię.



